Beethoven Beaty Bilińskiej
Kazimierz Rozbicki, 7 grudnia 2009
Każdy
słyszany przeze mnie występ Beaty Bilińskiej – czy to na
Festiwalach Pianistyki Polskiej, czy na estradzie Filharmonii
Koszalińskiej – zapisał się w pamięci jako wydarzenie radosne;
właśnie: radosne, gdyż wśród wielu cech pianistycznej sztuki tej
artystki – jak znakomita technika, absolutna muzykalność, piękny
dźwięk, stylistyczna wierność epoce i autorowi, jasność i naturalność
narracji – właśnie owa spontaniczność, radość muzykowania, brały
publiczność w posiadanie przede wszystkim. Każde wykonywane dzieło
wydawało się skomponowane dla niej i jej specjalnie bliskie. A gra
utwory z najtrudniejszego repertuaru.
Wydawałoby się, że młodzieńczy „Koncert fortepianowy B-dur”
Beethovena (jego pierwszy de facto) to jakiś moment oddechu,
powrót do źródeł – ale nic bardziej błędnego. To
muzyka bardzo trudna, a zarazem przejrzysta we wszystkich swych
elementach, i może dlatego tak rzadko grana. Beata Bilińska grała ją
zachwycająco: klasyczny wdzięk i uroda tej kompozycji, przejrzystość
faktury i perlistość techniki, brawura i dyscyplina, urzekający dźwięk,
radość i urok dojrzałej klasyki, – znalazły swoje wspaniałe
spełnienie. Wykonanie przyjęto długotrwałą owacją. Na bis artystka
zagrała przejmująco ostatni Mazurek Chopina, f-moll op. 68; było to
piękne zaakcentowanie mijającej właśnie 160. rocznicy jego śmierci.
Koncert Beaty Bilińskiej w Filharmonii Bałtyckiej
Stefan Wesołowski, trojmiasto.pl, 29 listopada 2009
Beata Bilińska wystąpiła podczas 4. Gdańskiej Jesieni Pianistycznej.
W programie znalazły się możliwie najbardziej
spektakularne utwory - III Koncert fortepianowy d-moll Sergiusza
Rachmaninowa, "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego (w orkiestracji
Sergeia Gorchakova), wieczór zaś otworzyły "Fajerwerki" Igora
Strawińskiego.
Sporą umiejętność wchodzenia w twórczą interakcję z orkiestrą
wykazała pochodząca z Krakowa solistka - Beata Bilińska. Swój
występ rozpoczęła pięknie - z ogromną wrażliwością, dbałością o każdy
dźwięk i niespiesznie, pozostawiając sporo miejsca dla wybrzmienia
kreowanych przez siebie fraz. Z godną podziwu uwagą śledziła także
frazowanie wychodzących na pierwszy plan poszczególnych
instrumentów w orkiestrze, gasnąć w swoim zapale. Miłą
niespodzianką okazała się być III część koncertu Rachmaninowa, w
której pianistka potrafiła zakończyć wykonanie z podniesioną
głową, serwując jeszcze publiczności na deser bardzo błyskotliwy i z
polotem zagrany bis.
43. Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku wrzesień 2009
Kazimierz Rozbicki
Następnego dnia (...) podbił publiczność inny, urzekający świat muzyki – i pianistyki:
żywiołowy, roziskrzony niesamowitą gamą barw, nastrojów, kontrastów. Ewokowała
go Beata Bilińska w Rapsodii na temat Paganiniego Sergiusza Rachmaninowa.
Artystka wybitna. W tym arcytrudnym utworze stworzyła kreację wykonawczą
najwyższej miary, porywającą żywiołowością, radością muzykowania, brawurą i
feerią barw, niesłychaną pianistyczną perfekcją, a nade wszystko artystyczną i
emocjonalną identyfikacją z interpretowanym dziełem. Występ zjawiskowy (w
oprawie dobrze grającej orkiestry słupskiej filharmonii pod batutą Bohdana
Jarmołowicza) – na sensualnym, przeciwległym biegunie metafizyki Wojciecha
Świtały. Pełnia.
Wiadomości24.pl, 11 września 2009
Czwartkowy
koncert Festiwalu Pianistyki Polskiej miał wyjątkowy charakter. Był
jednocześnie inauguracją 33. sezonu artystycznego Państwowej
Filharmonii Sinfonia Baltica w Słupsku, jednej z najlepszych orkiestr w
Polsce.
(...) Nie byłby to jednak koncert w ramach Festiwalu Pianistyki
Polskiej, gdyby pozbawiony był udziału pianisty. A do tego Bohdan
Jarmołowicz zaprosił Beatę Bilińską,
artystkę o dużym temperamencie i umiejętnościach plasujących ją w
czołówce polskich pianistów. Jej interpretacja Rapsodii
na temat Paganiniego na fortepian i orkiestrę Sergieja Rachmaninowa
wprawiła w zachwyt festiwalową publiczność i doskonale wpisała się w
otwieranie rozległych przestrzeni odbiorczej wyobraźni. Znalazło się w
niej miejsce na pełną skalę uczuć i namiętności ludzkich, bezkresy
rosyjskiej duszy oraz jej wręcz unikalną śpiewność i lirykę.
Najważniejsze jednak, że orkiestra w Rachmaninowie tworzyła dodatkowe
wartości odbiorcze i idealnie współgrała z solistką. Owacyjne
podziękowanie za ten popis interpretacyjny były nagrodą tak dla
Bilińskiej, jak i słupskich filharmoników.
KURIER SZCZECIŃSKI, 11 maja 2009
Beata
Bilińska, jedna z ciekawszych polskich pianistek, zagrała w miniony
piątek z orkiestrą Filharmonii Szczecińskiej III Koncert d-moll op. 30
Sergiusza Rachmaninowa. Jej bardzo zaangażowane i pełne wirtuozerskiego
rozmachu wykonanie udzieliło się publiczności, która przyjęła
artystkę owacyjnie.
Koncert d-moll należy do najwartościowych utworów fortepianowych
Rachmaninowa. Odnajdujemy tu niemal wszystkie walory jego sztuki
kompozytorskiej: efektowną gradację emocjonalnych odcieni, doskonale
przełożoną na bogactwo tematów melodycznych i rytmów.
"Muzyczne zdarzenia" kreowane są z formalnym mistrzostwem, precyzją, a
przede wszystkim dogłębną znajomością możliwości kolorystycznych i
wyrazowych fortepianu.
Beata Bilińska znakomicie przekazała te walory partytury. Grała ciepłym
i nasyconym kolorystycznie dźwiękiem, klarownie wydobywała kolejne
tematy, z równą swobodą prowadziła spokojne i płynne linie
melodyczne, jak i fragmenty pełne wybuchowej dynamiki i efektownej
wirtuozerii. (...) Całość zwieńczył efektowny finał, w którym
Beata Bilińska zagrała z nieskazitelną techniką i ogromnym
temperamentem.
Dorota Gonet GAZETA
WYBORCZA Lublin, 6 października 2008
Beata Bilińska jest pianistką wszechstronną, jednak - jak sama przyznaje
- muzyka wywołuje w niej poczucie swobody nieograniczonej, dlatego lepiej czuje
się w epoce neoromantycznej niż klasycznej, zakładającej sztywne ramy
interpretacyjne. (...) Atrakcyjna wysoka blondynka w sukni o zdecydowanym kolorze, znakomicie
prezentująca się na estradzie, z chwilą, kiedy zasiada przy fortepianie, zdaje
się zapominać o wszystkim poza muzyką. Liczy się tylko klawiatura fortepianu,
ręka dyrygenta i brzmienie orkiestry. Całą resztę wyczarowuje ona sama: dźwięk
po dźwięku odkrywa przed słuchaczami zapisaną w pamięci swoją partię,
odkodowując wszystkie ukryte znaczenia akordów, pasaży, tryli, a nade wszystko
- fantastycznych Beethovenowskich fraz.
Koncert Es-dur wymaga od pianisty
zdolności wirtuozowskich i umiejętności niezwykłych: bohaterstwa i hartu ducha
w części pierwszej, znakomitego poczucia humoru w ostatniej i subtelnej
czułości w środkowej. Beata Bilińska wszystko to posiada. Brawurowo zagrała
blisko 20-minutowe początkowe Allegro - z wewnętrzną siłą i prawdziwie "po
cesarsku". Adagio pod jej palcami przywołało obraz promieni słońca w
leniwe letnie popołudnie. Końcowe Rondo Beata Bilińska wykonała żywiołowo i z
pogodą ducha, która udzieliła się także słuchaczom. Oklaskom nie było końca;
artystka zagrała na bis dwa Preludia Sergiusza Rachmaninowa (gis-moll i G-dur)
- zjawiskowo, ale publiczność i tak pozostała z niedosytem.
Urok i siła młodości
Recenzja z występu na Festiwalu
Sacrum – Non Profanum w Trzęsaczu (18 sierpnia 2008)
Patrycja Piekutowska (skrzypce) i Beata Bilińska (fortepian)
to znakomity polski duet odnoszący sukcesy na najbardziej prestiżowych
estradach świata. Artystki specjalizują się w interpretacjach dzieł polskiej
muzyki współczesnej. Ich wykonania sonat na skrzypce i fortepian Krzysztofa
Pendereckiego, Karola Szymanowskiego i Grażyny Bacewicz były rewelacją
poniedziałkowego wieczoru. Dzieła najeżone skomplikowaną melodyką i rytmiką,
artykulacją i frazowaniem, i to zarówno w partii skrzypiec, jak i fortepianu, solistki
wykonały wspaniale, promieniejąc energią i radością muzykowania. Publiczność
odwdzięczyła się im wspaniałym przyjęciem.
Kazimierz Rozbicki, Muzyka 21, lipiec/sierpień
2008.
Kolejny koncert (16 V) otwierał V Koncert fortepianowy
Es-dur Beethovena powierzony Beacie Bilińskiej; dzieło, które jest wyzwaniem
dla każdego pianisty, choć nie przed każdym otwiera swój niezwykły świat
piękna, emocji, pogody, liryki – w oprawie żywiołowej wirtuozerii. To właściwie
wielka symfonia, hołd złożony kończącemu się w czasie jej pisania klasycyzmowi,
i zdobywającemu estrady koncertowe fortepianowi. Beata Bilińska grała swą
partię rewelacyjnie: klasyczne piękno i harmonia, żywiołowa wirtuozeria, bogactwo
muzycznych wątków, „militarny” ton – ujęte w klasyczne karby! Rzadko estradowe
wykonania oddają sprawiedliwość artystycznemu fenomenowi tego dzieła, natomiast
dla Beaty Bilińskiej było to coś naturalnego, oczywistego i prostego.
Słuchaliśmy gry absolutnie pięknej i doskonałej technicznie, ale to tylko tło,
podstawa, cała wyrazowa treść dzieła jawiła się jako jedność: wielkiego
temperamentu i radości muzykowania artystki, ekspresji emocji, bohaterskiego
charakteru – z klasycznym wdziękiem i umiarem, doskonałymi proporcjami;
finałowe Rondo w swej żywiołowości absolutnie rewelacyjne. A w owym żywiole
skrajnych części piękno poetyckiego Adagio, granego cudownie... Przypomniało mi
przejmującą sekwencję z filmu Petera Weira Piknik pod wiszącą skałą – owo Adagio
tworzyło tam przejmujący, nasycony transcendencją nastrój tytułowego pikniku...
Przejście solistki z Adagio w radosny, brawurowo grany finał Koncertu było
prawdziwym majstersztykiem. A w ogóle, swą artystyczną wizję Koncertu mogła
kreować swobodnie dzięki starannej grze orkiestry pod ręką Rubena Silvy, jednak
grze w innym, uboższym emocjonalnie świecie.(...)
Wielkie zwycięstwo muzyki Pendereckiego - nagroda MIDEM Classical Award 2008
Adrianna Ginał DZIENNIK, 30 stycznia 2008
Jeszcze
nigdy polska wytwórnia nie otrzymała tak prestiżowego wyróżnienia. Dziś w
Theatre Debussy w pałacu festiwalowym w Cannes album z utworami na skrzypce i
fortepian Krzysztofa Pendereckiego, przygotowany przez firmę DUX, otrzyma Midem
Classic Award.
Polscy
artyści sceny klasycznej święcili takie triumfy w Cannes parę lat temu, gdy
nagrodę zdobyła płyta Krystiana Zimermana nagrana dla Deutsche Grammophon i
album NOSPR pod batutą Antoniego Wita dla wytwórni Naxos. Jednak były to płyty
nagrane dla zagranicznych wytwórni. Teraz po raz pierwszy sukces przypadł
polskiej płycie z utworami polskiego kompozytora i nagranej przez polskie
artystki.
Album
"Capriccio" doceniony przez festiwalowe jury przynosi trzy dzieła
kompozytora z różnych okresów jego twórczości: "Capriccio na skrzypce i
orkiestrę" (1967), "De Natura Sonoris II" (1971) oraz koncert na
fortepian i orkiestrę "Zmartwychwstanie" (2001/2002). Partie solowe
powierzone zostały dwóm najzdolniejszym artystkom młodego pokolenia -
skrzypaczce Patrycji Piekutowskiej i pianistce Beacie Bilińskiej. Artystkom
towarzyszy Narodowa Orkiestra Symfoniczna pod batutą samego kompozytora.
Pierwszy
utwór pochodzi z czasów awangardy, gdy kompozytor intensywnie poszukiwał nowych
brzmień, w tym przede wszystkim dla skrzypiec, na których sam kiedyś grał.
"De Natura Sonoris II" to z kolei niemal traktat muzyczny obfitujący
we dźwięki wszelkiego rodzaju, jakie zdoła tylko uzyskać orkiestra. Obie
kompozycje wciąż zadziwiają swą siłą wyrazu i mimo że minęło wiele lat od ich
premiery, brzmią nadzwyczaj nowocześnie. Podobnie zresztą jak nie tak dawna
kompozycja Pendereckiego - koncert fortepianowy "Zmartwychwstanie" z
2002 r. nawiązujący do tradycji symfonicznej przełomu XIX i XX w. Wielka w tym
zasługa nie tylko wspaniałej orkiestry i batuty samego kompozytora, ale
wspaniale dobranych solistek, których pełna pasji gra jest atutem tej płyty.
Patrycja
Piekutowska, absolwentka warszawskiej Akademii Muzycznej, uczennica m.in.
Davida Ojstracha, to jedna z najzdolniejszych instrumentalistek młodego
pokolenia od kilkunastu lat koncertująca na całym świecie, która ma na koncie
wiele prestiżowych nagród i wyróżnień. Jej koleżanka (razem grają od kilku lat,
razem zdobywają nagrody), krakowska pianistka Beata Bilińska to również
niezwykle utalentowana artystka. W jej wykonaniu koncert fortepianowy
"Zmartwychwstanie" zyskuje pełnię postromantycznej rozlewności.
Cztery
lata temu obie artystki nagrały dla firmy DUX płytę z utworami skrzypcowymi i
fortepianowymi Krzysztofa Pendereckiego, która wyróżniona została Pizzicato
Supersonic Award w Luksemburgu. Ich najnowsza płyta z utworami naszego
kompozytora, tuż po ukazaniu się na rynku, otrzymała równie ważną nagrodę Les
Crescendo Joker Award w Belgii. Dziś w Cannes otrzyma najważniejszą nagrodę w
klasycznej branży – Midem Classical Award 2008.
Recenzja płyty CD: Penderecki - Capriccio, De Natura Sonoris II, Piano concerto
Filip Łobodziński POLITYKA, 4 listorpada 2007
Pod batutą samego kompozytora
dostajemy trzy dzieła z różnych okresów jego twórczości. Najstarszy „Kaprys”
sprzed 40 lat to dzieło najbardziej awangardowe. W pełni błyszczy tu talent
jednej z najzdolniejszych naszych skrzypaczek młodszego pokolenia, Patrycji
Piekutowskiej. Ta nagradzana i oklaskiwana za granicą artystka jest chyba
stworzona do wykonywanie trudnych utworów współczesnych, wymagających i
wrażliwości na niuanse, i „jazdy po bandzie”, czyli eksplorowania mnie
tradycyjnych możliwości instrumentu. Piekutowska robi to świetnie, co
potwierdza brawurowe wykonanie „Kaprysu”. Jej koleżanka (razem grają od kilku
lat, razem zdobywają nagrody), krakowska pianistka Beata Bilińska, wydobywa z
kolei z powstałego kilka lat temu, a więc bardziej konserwatywnego koncertu
fortepianowego „Zmartwychwstanie”, pełnię jego postromantycznej rozlewności.
Potrafi pięknie wydobyć melodię, potrafi też przyłożyć z klawiaturę z siłą Garlicka
Ohlssona. Włożone pomiędzy te dwie kompozycje studium orkiestrowe „De Natura
honoris II” z lat 70. brzmi dobrze, ale jednak uwagę skupiają na sobie dwie
młode solistki. Dla nich przede wszystkim warto sięgnąć po płytę.
Adam Walaciński DZIENNIK POLSKI, 11
czerwca 2007
Śmiało można ją zaliczyć do asów polskiej pianistyki. „Rapsodię
na temat Paganiniego” op. 43 Sergiusza Rachmaninowa zagrała błyskotliwie i z
wielką swobodą, a wiadomo, że w tym późnym utworze legendarny tytan klawiatury
nagromadził trudności bez liku. Jest to prawdziwa antologia różnych faktur
fortepianowych, ale nie wystarczy sama sprawność warsztatu pianistycznego, bo
„Rapsodia” jest utworem nie tylko nadzwyczaj trudnym, ale także wielowarstwowym
i złożonym, wymagającym sporej wyobraźni dźwiękowej i fantazji. Bilińska ma jej
dostatecznie dużo i na dodatek z pewną domieszką kapryśnej kokieterii, która
doskonale współgrała z charakterem słynnego tematu 24. Kaprysu a-moll
Paganiniego. Na bis pięknie zagrane liryczne Preludium d-moll z op. 1 Karola
Szymanowskiego.
Anna Woźniakowska DZIENNIK POLSKI, 30 stycznia 2007
Beata Bilińska jest jedną z
najciekawszych postaci polskiej pianistyki. Z urodzenia krakowianka, przed
dziesięcioma laty ukończyła z wyróżnieniem katowicką Akademię Muzyczną, z którą
do dziś jest związana. Działalność koncertową rozpoczęła wcześnie, dała się
poznać melomanom i krytykom z jak najlepszej strony. Jej pianistykę cechuje
rzetelność i spontaniczność zarazem, a wrodzone predyspozycje skłaniają ją do
sięgania po tzw. wielki repertuar. Jest dobrą kameralistką, ma w swoim dorobku
nagrody zdobyte na międzynarodowych konkursach i kilka nagranych płyt. Na jej
koncert idzie się z poczuciem pewności, że nie będzie to czas zmarnowany.
(…) Cały program wykonany został z wielkim znawstwem
i równie wielką muzykalnością, każda interpretacja była przemyślana i
zrealizowana bez zarzutu. Mozart był klarowny, powściągliwie elegancki,
Szymanowski ujmował iście impresjonistycznymi barwami, burzliwe wątki Sonaty
Rachmaninowa złożone zostały w logiczną całość, poszczególne Obrazki zostały
zróżnicowana zgodnie z ich treścią.
Recenzja płyty CD: Muzyka polska XX
wieku na skrzypce i fortepian
Roderic Dunnett THE STRAD, kwiecień 2007
To wyrafinowane nagranie, składające się z trzech
znakomitych dzieł powstałych w minionym wieku w Polsce, ukazuje perfekcyjne
możliwości dwóch znakomitych młodych, polskich wykonawczyń.
Nagranie prezentuje inspirujące odczytanie wczesnej Sonaty
Szymanowskiego, ale nie tylko, ponieważ Patrycja Piekutowska w przemyślany
sposób wnosi nasyconą lirykę, z powodzeniem pokazuje utwory z bardziej
klarownej strony.
Pomimo brawurowego wykonania, fragmenty Allegro osiągają
wyraźną wrażliwość, w czym Piekutowską wspiera Beata Bilińska, dzięki swoim
umiejętnościom w łagodzeniu potężnej faktury utworu. W wyniku tego dzieło jest
genialnie zaprezentowane.
Obydwie artystki w IV Sonacie Bacewicz w przykuwający uwagę
sposób osiągają kontrast pomiędzy głównym, klasycznym tematem, a fragmentami
opartymi na elementach folkloru, w rozpoczynającym utwór Moderato.
Przepełnione śmiałym dowcipem Scherzo jest wykonane z
łatwością, a Piekutowska ani na chwilę nie traci swojego głębokiego dźwięku,
utrzymując efektownie powściągliwą wibrację. Finał jest jeszcze bardziej
spektakularny, pełen zachwycających fajerwerków.
Zarówno dostojne Largo, jak i zróżnicowane Presto w Particie
Lutosławskiego, wykonane są w sposób wzruszający. Szczególnie efektowne są dwa
kadencyjne fragmenty, pojawiające się pomiędzy trzema głównymi częściami, które
podkreślają piękną i ekspresywną grę niezwykle frapujących i pełnych charakteru
wykonawczyń.
Wszystkie trzy dzieła utrzymują słuchacza w napięciu, dzięki
bezpośredniości tego wspaniałego nagrania.
Recenzja płyty CD: Muzyka polska XX
wieku na skrzypce i fortepian
Anton Piedrahite Tirado (Madryt)
(...)
Podobnie w pełni przekonują nas Patrycja Piekutowska (skrzypce) i Beata
Bilińska (fortepian) wykonawczynie dzieł na skrzypce i fortepian w tej samej
edycji dzieł Pendereckiego firmy DUX. Obydwie prezentują wysokie umiejętności
niezbędne do oddania skomplikowanych faktur i różnorodności brzmieniowej oraz
do przekazania bogactwa emocji, które są charakterystyczne dla kameralistyki
Pendereckiego czasami nieco zapominanej na korzyść dzieł orkiestrowych i
chóralnych. (...)
Dorota Gonet GAZETA
WYBORCZA Lublin, 11 luty 2007
Beata Bilińska zadaje kłam stereotypom. Pełna kobiecego
uroku, wysoka, szczupła blondynka o silnych dłoniach i palcach gra
Rachmaninowa, jakby był dziecinnie prosty, znajduje do tej muzyki klucz, który
określa jako pokrewieństwo dusz między kompozytorem a samą sobą. Słuchając jej
energicznych, efektownych, doskonale wyważonych akustycznie akordów i pasaży,
wirtuozowskich biegników i lirycznych „kobiecych” fraz, trudno oprzeć się
wrażeniu, że rzeczywiście pianistka świetnie się czuje w mozaice barw,
nastrojów i podtekstów. Beata Bilińska imponuje odwagą, wiarą w moc sprawczą
własnej osobowości, dzięki której może porywać słuchaczy w świat muzyki
Rachmaninowa – intymny, a przy tym pełen szlachetności, najpiękniejszy z
możliwych, bo prawdziwy.
Kazimierz Rozbicki NOWY
DZIENNIK KOSZALIŃSKI, 9 październik 2006
Wybór kompozycji Chopina z lat 1834-1846 - bardzo
reprezentatywnego okresu dla dojrzałej twórczości kompozytora.
Nagranie umożliwia poznanie szerokiego oglądu warsztatu stylistycznego
Chopina. Interpretacje młodej, wielokrotnie nagradzanej pianistki,
posiadającej duże doświadczenie koncertowe, wydają się być niemal
wzorcowe.
Recenzja płyty CD: "BEATA BILIŃSKA PLAYS CHOPIN"
Piotr Tkaczyński, Gery.pl, luty 2006
[...] Otwierająca płytę Ballada g -moll op.23 prezentuje
pianistkę zarówno w spokojnej, lekko rozleniwionej, jak i
bardziej dynamicznej odsłonie. Następujące zaraz po niej Scherzo h-
moll op. 20 stawia poprzeczkę nieco wyżej, ale (co nietrudno
stwierdzić) nie stwarza większych problemów warsztatowi
Bilińskiej. Słuchając kolejno dwóch Nokturnów, Tarantelli
As- dur, Andante Spianato i Wielkiego Poloneza Es- dur (czyli dosłownie
manewrując pomiędzy nastrojem wytonowanym i niespokojnym) mamy okazję
ocenić możliwości nie tylko instrumentalne, ale i zdolność do
prowadzenia dialogu z odbiorcą przez pianistkę.
[...] Naprawdę przystępna i przyjemna płyta, a do tego
wystarczająco elegancka by zadowolić większość słuchaczy. Polecam,
chociażby dlatego aby przekonać się, że w Polsce Chopina umie zagrać
nie tylko Rafał Blechacz.
Kazimierz Rozbicki, MUZYKA 21, listopad 2005
[...] Interesujący niezwykle wieczór z
twórczością Krzysztofa Pendereckiego ofiarowały nam dwie panie:
Patrycja Piekutowska i Beata Bilińska, które znakomicie zagrały
dwie sonaty, oraz Miniatury na skrzypce i fortepian, urozmaicając
program solową Kadencją. Szczególnie II Sonata, dzieło o wiele
większego formatu niż przypisywany tej formie, zrobiła wielkie
wrażenie, artystki grały ją jak w transie.[...]
Jarosław Kuszewski, GAZETA POMORSKA, 6 czerwca 2005
Kronika filharmonicznych wieczorów
To wspaniałe, gdy piękno urody idzie w parze z pięknem
wykonywanej muzyki. Beata Bilińska grała Roberta Schumanna Koncert
fortepianowy a -moll op. 54 tak prawdziwie, jakby napisany został dla
niej. Niewymuszona soczystość dźwięku, swobodnie wypielęgnowana
artykulacja, treściwość muzycznych myśli, a Orkiestra Symfoniczna
Filharmonii Pomorskiej nie pozostawała w tyle i melomani przeżyli
pół godziny prawdziwie romantycznych doznań.
Recenzja nagrodzonej płyty: Krzysztof
Penderecki, Violin & Piano Works, Patrycja Piekutowska – skrzypce, Beata
Bilińska – fortepian. DUX (0479) 2004
PIZZICATO Nr 149 – 01/2005, Luxemburg (nagroda Pizzicato Supersonic
Award)
Penderecki znalazł do nagrania wszystkich swoich utworów na
skrzypce i fortepian dwie piękne interpretatorki: Patrycję Piekutowską i Beatę
Bilińską. Kompozytor podkreśla, że nagrania zostały dokonane w ścisłej
współpracy z nim - zwłaszcza II Sonata, w której dokonał pewnych korekt temp i
artykulacji, dzięki czemu znakomite wykonania partii skrzypcowej przez Patrycję
Piekutowską oraz fortepianowej przez Beatę Bilińską oddają w pełni jego
intencje. Można doskonale zrozumieć te pozytywne opinie Pendereckiego, gdyż
obie instrumentalistki pokazują zarówno talent jak i predyspozycje do
wykonywania muzyki pochodzącej z ich kraju. To czy ktoś wybierze ich nagranie,
czy interpretację Idy Bieler i Niny Tichman (Naxos) jest sprawą smaku. Jednakże,
jeśli porównać brzmienie nagrania Naxosu z polską płytą, należy stwierdzić, że
utwory w wykonaniu Patrycji Piekutowskiej i Beaty Bilińskiej brzmią
naturalniej, autentyczniej, są dynamiczniejsze i bardziej emocjonalne a
„Cadenza na skrzypce solo” jest zagrana po prostu bajecznie.
Stanisław Deja, RUCH MUZYCZNY, marzec 2005
Piekutowska i Bilińska doskonale oddają sarkazm, liryzm
i taneczność I Sonaty. Bawią się eksperymentami dźwiękowymi Miniatur, w
czym doskonale wspierają je dźwiękowcy Duxa - dzięki nim
wskazówki wykonawcze (m.in gra skrzypaczki wewnątrz otwartego
fortepianu, którego pedał ma być naciśnięty, by pudło
współrezonowało) są wyjątkowo czytelne i efektowne.
Atutem polskich wykonawczyń jest temperament i pewna
patetyczność interpretacji. Podkreślić też należy pewność intonacyjną,
umiejętność stosowania dramatycznych efektów i wyważony dźwięk.
II sonata często jest przedstawiana drastycznymi, niemal plakatowymi
środkami jako walka przeciwstawnych sił. To muzyka o bardzo
zróżnicowanych emocjach, urozmaicona, chwilami baśniowa, czasami
groźna, ale dzięki zdyscyplinowaniu i wyważonej interpretacji zawsze
pozostaje pod kontrolą.
Jed Distler, CLASSICS TODAY.com, 1 lutego 2004
Pianistka Beata Bilińska dysponuje wszystkim, co
potrzebne jest do światowej klasy wykonań muzyki Rachmaninowa:
znakomitą techniką, naturalnym pokrewieństwem jej stylu i idiomu
kompozytora oraz potężnym (jakby wykutym z brązu) brzmieniem,
które pozwala wiernie oddać nawet najbardziej masywne faktury w
tych utworach [...] ta świetnie nagrana płyta może stanowić godne
uzupełnienie kolekcji znanych klasycznych wykonań muzyki Rachmaninowa
autorstwa Horowitza, Richtera czy Ashkenazego.
Witold Gałązka, Gazeta Wyborcza - Katowice, 20 października 2003
"Beata Bilińska podbiła nowojorską publiczność w Carnegie Hall"
- Absolutny sukces! Prasa oszalała, reporterzy
fotografowali Polkę w kuluarach, mimo zakazu, jaki obowiązuje w
Carnegie Hall - ocenia nowojorski impresario Janusz Sporek, dyrektor
Music Education Center na Brooklinie. - Spośród polskich
artystów, których zaprosiłem do Nowego Jorku na
kilkadziesiąt już koncertów, Bilińska zrobiła największe
wrażenie.
Pianistka zagrała utwory Chopina, Bacha, Szymanowskiego
i Rachmaninowa. Mimo że po koncercie nie wydano oficjalnego bankietu,
przez prawie dwie godziny słuchacze nie opuszczali kuluarów
Carnegie Hall i chwalili talent polskiej artystki.
Przed nią w Carnegie Hall występowały takie sławy, jak:
Ignacy Paderewski, Witold Małcużyński, Krystian Zimerman czy Piotr
Paleczny.
Harris Goldsmith, THE NEW YORK CONCERT REVIEW, zima 2004, tom II, nr 1, str. 11-12:
O występie Beaty Bilińskiej w Carnegie Hall - 18 października 2003r.
"Pani Bilińska jest bez wątpienia świetną pianistką,
czemu dała wyraz imponującym pokazem umiejętności podczas swego debiutu
w Carnegie Hall 18 października. Jej wersja Suity angielskiej a-moll
BWV 807 Bacha była orzeźwiająca i niczym nieskrępowana, zagrana z
wyczuciem stylu, chociaż szczerze bez skruchy pianistyczna oraz w
naturalny sposób bezpretensjonalna. [...] Następnie rozbrzmiały
utwory Chopina. [...] Mazurki poszły wspaniale. Charakteryzowała je
naturalność formy, oczywiste zrozumienie struktury (frazowanie,
świadomość synkopy itd.), piękny śpiewny dźwięk oraz, najlepsza ze
wszystkiego, tak konieczna taneczna w charakterze giętkość,
która może czasami umknąć niejednemu mniej świadomemu swoistości
stylu chopiniście. [...] Interpretacja pani Bilińskiej [Tarantelli
Chopina], oprócz imponującej techniki, ze znakomitym skutkiem
akcentowała gwałtownie spadające tempa i wspomnianą wyżej gorączkowość.
Andante Spianato i Polonez zostały wykonane w brawurowym tempie dając w
rezultacie żywe efektowne wykonanie. [...] Co do trzech etiud
Rachmaninowa z Etudes-Tableaux, op. 39 nr 1, 5 i 6 oraz Sonaty b-moll
op. 36 nr 2, wykonanej w wersji z roku 1931, otwarte emocjonalnie i
serdeczne podejście pani Bilińskiej dokonały niemalże wyczynu, jakiego
nigdy bym się nie spodziewał: sprawienia tą rozwlekłą sonatą
autentycznej przyjemności! [...]"
Kazimierz Rozbicki, GŁOS POMORZA, 8 czerwca 2004 r.
Zakończeniu 48. sezonu w Filharmonii Koszalińskiej
towarzyszyło dużo muzyki, opromienionej występem Beaty Bilińskiej [...]
- bo też artystka ta jest zjawiskiem promiennym w naszej pianistyce, o
czym wiedzą już ci, którzy poznali jej wspaniałą sztukę. [...] W
radiowym salonie grała Chaconnę Bacha-Busoniego, pokazując tę
arcytrudną transkrypcję w interpretacji pełnej rozmachu i zarazem
najsubtelniejszych odcieni barw i wyrazu. O technice nie wypada nawet
pisać, jest wspaniała, o wielkiej skali możliwości, zaś muzykalność
absolutna, czego przykładem było przejście od stylistyki Bacha do
Chopina (Mazurki op. 50, Tarantella, Polonez koncertowy op. 22); i tu
artystka była u siebie, pokazując Chopina śpiewnego, rozmarzonego,
roztańczonego, ale także pełnego wirtuozowskiego wigoru w finezyjnych
figuracjach i ornamentach - jakże cudownie barwnych i lekkich - w
zupełnie zjawiskowym polonezie.
Jednak najwyższa skala pianistycznego mistrzostwa i
artystycznego formatu artystki objawiła się w obramowaniu orkiestry.
Koncert fortepianowy Schumanna zaskoczył i zachwycił zarazem zupełnie
niezwykłym połączeniem romantycznej pasji z apollińską jasnością i
harmonią w interpretacji naturalnej, nasyconej radością muzykowania w
stopniu niespotykanym; wirtuozowski żywioł części skrajnych zapierał
dech, wysmakowane Intermezzo przenosiło w świat subtelnej poezji i
refleksji. Nigdy nie słyszałem tak odkrywczej, pięknej i porywającej
interpretacji tego arcydzieła. Wspaniała, urzekająca kreacja Beaty
Bilińskiej
Tomasz Jakub Handzlik, GAZETA WYBORCZA - Kraków, 18 listopada 2003,
o koncercie w Centrum Kultury Żydowskiej w Krakowie
[...] Wirtuozeria i wierne oddanie romantycznej
nastrojowości miało swą kulminację w Chopinowskim Andante Spianato i
Wielkim Polonezie. Beata Bilińska zaprezentowała tu muzyczną
doskonałość w każdym calu. Jej fortepian rozbrzmiewał dynamiczną potęgą
- od arcycichego piana po olbrzymie forte fortissimo. Perfekcją
trudnych pasaży, biegników, tryli artystka sięgała niemal
doskonałości. Dodać tu jeszcze należy prawdziwe artystyczne muzyczne
malarstwo, które w jej wykonaniu pełne było żywych barw. Gdy już
właściwie nic w recitalu Beaty Bilińskiej nie mogło nas zaskoczyć,
pianistka kontynuowała popis. Po krótkiej przerwie zabrzmiało 5
Preludiów (z op. 50) i Etiuda (op. 4 nr 3 b- moll) Karola
Szymanowskiego oraz II Sonata (op. 36 b- moll, II wersja) Sergiusza
Rachmaninowa. Słuchając krótkich, dynamicznych Preludiów
oraz burzliwej Sonaty, trudno było wyjść z podziwu. Gromkie brawa
wybuchły, jeszcze zanim do końca wybrzmiały ostatnie nuty. [...]
Najdoskonalszym muzycznym żywiołem Beaty Bilińskiej jest
romantyczna liryka i porywająca ekspresja utworów Chopina,
Szymanowskiego i Rachmaninowa. Podczas niedzielnego koncertu dała temu
znakomite świadectwo. Obfitująca różnorodnością emocji i
wywołująca wspaniałe muzyczne wrażenia gra młodej artystki była -
jednym słowem - piękna.
Kazimierz Rozbicki, MUZYKA 21, nr 11 [40], listopad 2003, o Festiwalu Pianistyki Polskiej -
Pianistyka Odmłodzona
"[...] "Dorośli" soliści w koncertach z orkiestrą i w
recitalach grali znakomicie. Serię ich występów rozpoczęła Beata
Bilińska rewelacyjnym wykonaniem Koncertu g -moll Saint-Saënsa.
Doskonały warsztat pianistyczny, niezawodna artystyczna intuicja i
smak, pozwoliły solistce odkryć przed słuchaczami całe bogactwo i urodę
muzyki tego autora, krzywdząco oszpeconej etykietką eklektyzmu; okazuje
się - jakże dziś anachroniczną. Był to występ wspaniały, na miarę
wielkich kreacji. [...]"
Recenzja płyty CD: "SERGEY RACHMANINOV ? PIANO WORKS"
Polskie Centrum Informacji Muzycznej
Związek Kompozytorów Polskich, maj 2004
Beata Bilińska to jedna z najbardziej utalentowanych pianistek polskich młodego pokolenia.
[...] Niniejsza płyta z kompozycjami S. Rachmaninowa
promuje debiut artystki w Carnegie Hall w Nowym Jorku, w dniu 18
października 2003 roku.
Bilińska maluje swój muzyczny portret niezwykle
ekspresyjnymi, nasyconymi emocjami, preludiami i wirtuozowskimi
etiudami, a także II Sonatą b - moll op. 36. Ukazuje nimi swą
szczególną wrażliwość muzyczną, a także doskonałą umiejętność
gry na fortepianie.
Jarosław Kuszewski, GAZETA POMORSKA, styczeń 2004
Kronika filharmonicznych wieczorów
Beata Bilińska, którą Filharmonia Pomorska
zaprosiła do wykonania III Koncertu fortepianowego d-moll op. 30
Sergieja Rachmaninowa, zaprezentowała się rewelacyjnie. Za nic mając
spiętrzone przez partyturę trudności dobywała całe piękno kompozycji z
niepokalaną przejrzystością artykulacji i swobodnie prowadziła muzyczne
myśli przez niebywałą gęstwinę akordowych komplikacji do wspaniałej
oczywistości. Tylko wielcy artyści tak potrafią trafić do naszej
muzycznej świadomości. Beata Bilińska ukochała muzykę Rachmaninowa, o
czym świadczy nagrana przez nią i wydana ostatnio płyta. Ta część
wieczoru zapisała się w pamięci melomanów jeszcze wykonanym na
bis preludium G - durowym tegoż kompozytora. Były wielkie brawa,
które zostaną w pamięci.
Magdalena Dziadek, Miesięcznik Społeczno - Kulturalny ŚLĄSK, czerwiec 2003
Beata Bilińska gra rytmicznie i umie poddać się
żywiołowi ruchu. Najlepiej czuje się w utworach, które kojarzą
się zdecydowanie z cechami "męskimi": siłą, panowaniem, wielkością,
oryginalnością. Nie dziwię się, że jej ulubionym kompozytorem jest
Rachmaninow. Zagrała cały recital jego utworów 3 kwietnia w Domu
Kultury na Koszutce (koncert w ramach sezonu "Silesii"). Punktem
ciężkości jej programu była II Sonata, ta sama, która przyniosła
jej jesienią zeszłego roku laury konkursowe we Włoszech. Za każdym
razem, kiedy słucham tego utworu w wykonaniu Beaty Bilińskiej, zdumiewa
mnie jej wytrzymałość, umiejętność zapanowania nad brzmieniowym
aspektem faktury, świetne tempa. Oprócz Sonaty usłyszeliśmy
kilka preludiów oraz jedną z Etiud - obrazów, zagranych
stylowo, z rozmachem i temperamentem.
(k) RUCH MUZYCZNY, 24 listopada 2002
"Polska pianistka triumfuje w Monzy"
XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny "Rina Sala
Gallo", organizowany w Monzy (znanej ze sławnych wyścigów
samochodowych) od 1947 roku, trwał od 28 września do 6 października. W
konkursie, którego jednym z jej inicjatorów był Arturo B.
Michelangeli, w tym roku wzięło udział blisko 40 młodych adeptów
(zgłoszonych było 66 osób), 7-osobowemu jury przewodniczył
włoski pianista Sergio Perticarolli, a bezapelacyjne zwycięstwo w
trudnej konkurencji odniosła Polka - Beata Bilińska z Katowic.
"Tak, ten konkurs był naprawdę bardzo trudny mówi
Lidia Grychtołówna, wiceprzewodnicząca jury. Składał się aż z
pięciu etapów; pierwszy przewidywał wykonanie sonat Scarlattiego
i etiud Chopina oraz późnoromantycznych kompozytorów, w
drugim - jednej z sonat Mozarta i dużego utworu Chopina, w trzecim -
jednej z sonat Beethovena oraz sonaty h- moll Liszta. W czwartym etapie
należało dać godzinny recital (Bilińska grała m.in. Chaconnę Bacha -
Busoniego, Scherzo cis-moll Chopina i Preludium Szymanowskiego), a do
finału z orkiestrą doszło tylko troje kandydatów. Wymagania były
więc wysokie, ale atmosfera konkursu bardzo miła, a na końcu nie tylko
laureaci, lecz i jurorzy dostali od publiczności oklaski za
sprawiedliwy werdykt."
Zasiadający również w jury znakomity rosyjski
wirtuoz Łazar Berman, od lat mieszkający we Włoszech, a darzący szczerą
sympatią Polskę i Polaków, także nie krył zadowolenia z
ostatecznego wyniku. "Zasiadałem w jury wielu konkursów -
powiedział - i prawie zawsze wasi kandydaci odpadali po pierwszym,
najdalej po drugim etapie, jakże miło, że pianistka z Polski zwyciężyła
i to w tak pięknym stylu."
Jacek Marczyński , RZECZPOSPOLITA, 10 października 2002
"Polka triumfatorką włoskiego konkursu.
Pianistka o stalowych nerwach."
Beata Bilińska została bezapelacyjną triumfatorką
Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Riny Sala Gallo
zakończonego właśnie we Włoszech. Polska pianistka była najlepsza nie
tylko w opinii jurorów, zwyciężyła także w plebiscycie
publiczności.
"Konkurs odbywający się co dwa lata w Monzy koło
Mediolanu to jedna z najważniejszych włoskich imprez muzycznych.
Inicjatorką zorganizowania tej imprezy była w 1947 roku słynna włoska
pianistka Rina Sala Galla i od ponad 50 lat nosi ona jej imię.-
Wśród wielu rywalizacji konkursowych organizowanych na świecie
wyróżnia się bardzo trudnym programem - powiedziała "RZ" Lidia
Grychtołówna, tegoroczny juror. - To konkurs dla
pianistów o stalowych nerwach. Ma pięć etapów i w ciągu
tygodnia jego uczestnicy muszą zaprezentować naprawdę wszechstronne
umiejętności, grając sonaty Scarlattiego, Mozarta, Beethovena, Brahmsa
czy Liszta, utwory Chopina, Rachmaninowa i Skriabina."
Andrzej Sułek, RUCH MUZYCZNY, 11 lipca 1999
Relacje; III Festiwal Muzyczny Polskiego Radia - Chopin 1999?
[...] mnie zachwyciła przede wszystkim pianistka Beata
Bilińska, która wykonała op. 2 Chopina z młodzieńczą fantazją i
spontanicznością, zarazem dojrzale kształtując oblicze każdej wariacji.
Cóż za precyzja w skokach części czwartej, ileż dramatyzmu w
piątej, jakiż rasowy polonez!
Iwa Bonczewa, KULTURA, 20 lutego 1998
BRAWO, BEATO!
[...] Widok wspaniałej jasnowłosej dziewczyny, ubranej w
prostą ciemną suknię, niczym nie podpowiadał objętości dźwiękowej,
skoncentrowanej energii i dojrzałego, całościowego myślenia,
które od razu zyskało aplauz publiczności i właściwie wymagało
większej przestrzeni jaką zapewniłaby duża sala Filharmonii. Ale nie
tylko tempo, brawura i rozmach, z jakimi wykonano utwory, zrobiły duże
wrażenie. Beata Bilińska, sceniczna osobowość, obdarzona artystycznym
temperamentem, jest w cudownej formie. Słuchając z promienną twarzą
oklasków publiczności wyglądała na szczęśliwą z faktu, iż
koncert był udany. Stabilna szkoła pianistki, połączona z ciepłą
emocjonalnością i fantazją wykonawczyni zaowocowały plastycznymi i
wyrazistymi obrazami i tematami.[...], jej umiejętność budowania
narracji muzycznej nie na bazie schematycznej i jednokierunkowej
"napięcie- rozładowanie" a poprzez osiąganie zindywidualizowanych
warstw brzmieniowych o różnorodnej i jakby uprzedmiotowionej
przestrzeni, podporządkowane bezbłędnej technice oddawania detali
całości, urzekło mnie całkowicie. Program został skomponowany w oparciu
o nowoczesną interpretację II Sonaty fis-moll op. 2 Brahmsa, siedmiu
preludiów Rachmaninowa i "Wariacji na Polski Temat Ludowy" h-
moll op. 10 Karola Szymanowskiego. Beata Bilińska jest asystentką prof.
Andrzeja Jasińskiego, w 1997 r. ukończyła kurs u prof. Hellwiga w
Berlinie, jest laureatką wielu konkursów i ma na swoim koncie
wiele nagrań."
Bernard Holland, THE NEW YORK TIMES, 12 kwietnia 1994
O recitalu Beaty Bilińskiej w Lincoln Center w Nowym Jorku
"W ramach miesiąca polskiej sztuki i artystów,
Bruno Walter Auditorium gościło w sobotnie popołudnie trójkę
młodych muzyków. Najdojrzalsza z tych trojga, Bilińska zagrała
trzy wielkie manifesty Romantyzmu z godnym uwagi spokojem i pewnością
siebie, przedstawiając niezwykle wierne interpretacje Chaconny
Bacha-Busoniego, Ballady As-dur Chopina i Sonaty h-moll Liszta -
repertuaru znanego, to prawda, lecz zagranego z wielkim zrozumieniem
materiału muzycznego."